Przymierzam się do kupna pierwszego samochodu. Byłem napalony na seata ibize II, ze względu że to prawie niemiec, podwozie polo i jego części, niby w naprawie taniutko. Słowa mojego ojca

(ja sie nie znam). Niedaleko mojego lokum, komis wystawił clio II z 99, full wyposażenie bez klimy, 100 tys przejechane, silniki 1,2 city. Za 5900zl. I tak mie stać tylko na samochody z przedziału 96 - 2000, ze względu na mój słaby budżet 7000 zł. Mam pytanie, czy warto kupować tak stare clio? Może dziwne pytanie dla was, ale u mnie w rodzinie francuskie samochody mają brzydką opinie, że są dobre do pierwszej usterki. A za naprawy płaci się jak za zboże, ze względu że naprawa jednej pierdoły wiąże się z deinstalacją połowy samochodu

. Elektronika ponoć bardzo słaba, a ja mało zarabiam na ciągłe naprawy. Jeśli szukam samochodu mało awaryjnego to clio II dla mnie? Jeden plus że niby malutkie spalanie. Mam nadzieję że nikogo nie obraziłem

. Doradźcie czy warto się pchać clio II z małymi funduszami, czy lepiej szukać czegoś innego? Fakt ładny samochodzik, ale ja patrzę na portfelik
