paweloln napisał(a):Robię serwis klimy w warsztacie jako praownik i powiem Wam, że to nie koniec podwyżek czynnika 134a. Nie napełnisz też nowego czynnika starym, ponieważ są inne zawory.

Ale powiedzmy też, że nowy czynnik jest szkodliwszy od starego i gdzie tutaj ta ekologia?

Ręka rękę myje, kasa musi się zgadzać.
Wiem, jako elektryk serwisuję też klimy ale raczej pod względem elektrycznym - nie mamy maszyny do nabijania bo nam niepotrzebna, ale miernik ciśnień jak najbardziej. Jednak co chcę nauczyć się dla siebie to moje a teraz zastanawiam się co zrobić w clio 1 mojej matuli - niby jej auto powinno mieć już R134a bo jest z końca 93roku ale zaworki serwisowe ma na R12. Nie mam auta na codzień i nie widzę co jest na sprężarce. Pewnie R12 skoro i zaworki serwisowe są do tego przystosowane. I teraz zastanawiam się, czy nabić to R409a czy przerobić pod R134a wymieniając wszystkie oringi i osuszacz z płukaniem węży i wymiana oleju w sprężarce. Jest tylko jedno miejsce w całym wrocławiu, gdzie uzupełniają ten zamiennik R12 (czyli R409a) ale moja matula już raz tam była kilka lat temu i ludzie nie maja tam pojęcia co robią. Nawet nie wiadomo co tam nabili. Ale łącząc panel sterowania bezpośrednio z przekaźnikiem klimatyzacji - no wybaczcie - nie tak się naprawia klimatyzację.
Patrząc na to, że znów wprowadzają nowy czynnik, za chwilę znów będzie problem taki jak mój. Tylko niby po co zmieniają - przecież ten miał być taki eko, a jednak nie jest? Od kiedy poważniej siedzę w dziedzinie motoryzacji twierdzę, że tych wszystkich ekoterrorystów powinno się wybić i to przykładnie. Marnują tlen, zasoby matki natury oraz pieniądze posiadacza auta.
Dlaczego ludzie wycinają dpf, egr itd itp? Bo tego nie da się łatwo naprawić. Bardzo rzadko jest tak, że przyjeżdżają klienci, błąd czytany serwisowym sprzętem pokazuje zawór egr, sprawdzamy wszystko, wszystko jest ok, wymieniamy zawór a po chwili to samo. Sprawdzamy wiązkę po schematach drugi raz i wszystko gra, wypruwamy ją do bebechów, wszystko gra. Wymieniamy sterownik silnika, oczywiście wszystkie programowania, konfiguracje itd itp. I dalej coś nie tak. I koncem konców okazuje się, że winna jest jakaś cholerna pompka chłodzenia egr, gdzie takiego błędu w ogóle nie ma zapisanego w konfiguracjach, nie ma tego w wartościach podłączając się jak wspomniałem fabrycznym sprzętem (w tym przypadku nie piszę akurat o renault).
Jeśli coś ma ochraniać środowisko, powinno być tanie jak barszcz i powinno się to promować. Wtedy ludzie sami będą chcieli jeździć takimi autami. A tu mamy do czynienia nie dość że z mega drożyzną (egr z chłodniczką do golfa 6 1400 zł) to jeszcze są to systemy mega problematyczne w diagnozowaniu jak opisałem wcześniej. Ludzie wycinają ekoterroryzmy bo mają dość pompowania kasy w to całe gówno, które i tak ma się nijak do pracy silnika. Zaślepić, wyciąć programowo i silnik pochodzi 500 tys km bez remontów.